W Jerozolimie po raz pierwszy wystawiono najstarszą kopię Dekalogu

Kategorie: 

Najstarsze zachowane manuskrypty z pełnym tekstem Dekalogu pokazano na wystawie w Muzeum Izraela w Jerozolimie, podała w środę elektroniczna wersja londyńskiej gazety Guardian.

 

Projekt ma na celu zapewnienie zachowania starożytnych manuskryptów biblijnych, odkrytych w jaskini na północnym brzegu słynnego Morza Martwego.

„Zwój, liczący dwa tysiące lat, jest najstarszym rękopisem w naszej kolekcji. Zabytek znaleziono w pobliżu Morza Martwego na wschód od Jerozolimy. Nigdy nie prezentowaliśmy tego w Izraelu" - powiedział Pnin Shore, szef Dead Sea Scrolls, działającej pod auspicjami izraelskiego Urzędu Zabytków.

Większość z zachowanych dokumentów znaleziono we fragmentach, podczas, gdy inne, tj. kopia Dziesięciorga Przykazań, wizualnie przetrwała w stanie nienaruszonym. Jest to jednak tylko pozorne wrażenie. W rzeczywistości rękopis jest bardzo stary i będzie go można oglądać tylko przez dwa tygodnie, a następnie powróci on do specjalnej komory.

 

Prezentowane na wystawie Muzeum Izraela ekspozycja pt. „Krótka historia ludzkości”, obejmuje jeszcze 14 eksponatów, w tym narzędzia myśliwskie sprzed 1,5 mln lat.

 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
loading...

Komentarze

Portret użytkownika ArDoR

Bo to Panie dzicz była, za

Bo to Panie dzicz była, za suchara gotowi byli zabić i to po dwakroćset...
Jak w takim świecie stworzyć coś... cokolwiek, żeby przetrwało nie będąc rozkradzionym.
Metoda kija i marchewki sprawdza się tam gdzie mamy do czynienia z ludem prostym, do głębszej refleksji nie skorym.
Żeby świat mógł iść w kierunku postępu, konieczne było zastraszenie ludzi na pierwszych ogniwach człeczej egzystencji, bo oni wówczas Boga się nie bali i drugiemu krzywdę beznamiętnie czynili.
Stąd prawa, te boskie i te ludzkie powstały, żeby okiełznać niesworną i do występku skorą, naturę ludzką.
Te wszystkie prawa były bardzo potrzebne, nawet te lęki które zostały z nimi zaindukowane, gdyż nie moożna było pozwolić sobie na wycięcie w pień starych, zepsutych moralnie pokoleń, zatem potrzebny był etap przejściowy.
Szkoda jednak że etap ten tak długo trwa... no ale widać przepala się jeszcze wiele tematów i trzeba być cierpliwym.
Wśród cywilizacji na wysokim poziomie rozwoju, prawa nie są już potrzebne, gdyż każdy ma prawo moralne w sobie, a niebo gwiaździste nad sobą...
Czyżby te znamienne słowa Kanta, były jakąś profetyczną zapowiedzią przyszłego źródła praw moralnych? A może on po prostu był channelingowcem, i swoje moralne wywody, czerpał wprost od gwiezdnych Ojców założycieli naszej planety?
Jestem przekonany że nie tylko on miał takie channelingi - większość tego co mamy tutaj na Ziemi, pochodzi od licznych gwiezdnych cywilizacji. A będzie tego jeszcze więcej, jak tylko każdy znajdzie w sercu to natywne prawo moralne, które każda istota posiada u zarania swej świadomości.
Wówczas otworzą się wszelkie galaktyczne księgi, zapisane w polu morficznym i będzie można z ich nieprzebranego bogactwa korzystać... 
Ale póki nie odnajdziecie tego prawa moralnego w sobie, "księgi" te pozostaną dla Was zamknięte... i trzeba będzie wspinać się w pocie czoła na szczyty możliwości po kilka linijek komunałów...
 

Portret użytkownika koń

Rozumiem, że tą cywilizacją

Rozumiem, że tą cywilizacją stojącą na wysokim poziomie rozwoju nie jesteśmy jeszcze my ludzie. Jeśli jednak piszesz o niej to skąd niby wiesz czym dla nich jest ta moralność ?
Może są tak zepsuci i zdeprawowani, że żadna moralność dla nich nie istnieje ?
Biorąc przykładowo pod uwagę nasze wojny na przestrzeni ostatnich pięciuset lat, czy zauważyłeś coś istotnego ? Czy Napoleon budował obozy zagłady i mordował z zimna krwią miliony ludności cywilnej ? Czy po I wojnie światowej potrzebny był sąd taki jak w Norymberdze po II wojnie i wieszanie zbrodniarzy wojennych ? Nawet boje się pomyśleć o tym jak będzie wyglądała III wojna światowa i jak się zakończy. Czy ludzie z przyszłości będą jak piszesz mieli prawo moralne w sobie, czy może w d…..e ?
Chyba to drugie.

Portret użytkownika ArDoR

Żeby zrozumieć tą kwestię,

Żeby zrozumieć tą kwestię, najlepiej przyjżeć się swojemu życiu... bo tylko namacalny dowód będzie wymowny na tyle by przekonać Cię do tego że wysokie wibracje są warunkiem rozwoju i postępu.
Nie wiem jak długo drepczesz po tym świecie, zwykle Konie długo nie żyją, kuce jeszcze krócej Wink
Przypomnij jednak sobie scenki z życia, kiedy byłeś na coś zły, wściekałeś się, targały Tobą negatywne emocje, lęki... i pomyśl co osiągnąłeś wówczas, czy byłeś zadowolony z decycji podjętych pod parasolem takich emocji.
Może coś tam, się udało... ale statystycznie działa to tak, że co posiejesz to zbierzesz. Emocje siejącego też mają na to wpływ - i to już jest doświadczalnie dowiedzione.
Zatem każda rozwinięta cywilizacja, na pewno takie doświadczenia wielokrotnie już przeprowadziła i ma za sobą wywiedzenie z nich dowodu naukowego, że emocje i jakość myśli mają bezpośrednie przełożenie na jakość życia.
Zatem, cywilizacja która bazuje na lęku, na agresji, przemocy, na wzajemnych atakach, będzie tylko marną kopią świata zierząt, który podlega prawom morficznym, archetypicznym egregorom które dbają o to żeby występowała równowaga energetyczna w przyrodzie. Raz posiane "nasiono" gniewu, z czasem wykiełkuje dolegliwością (chorobą) w ciele, lub bezpośrednim otoczeniu siewcy.
Wiem że na tym etapie to brzmi enigmatycznie i brak Ci jeszcze danych w tej "materii" ale tak to działa na Ziemi i w całym kosmosie.
Owszem inne są kanony moralne, i jeśli nie dostrzegasz na swoim poziomie rozwoju duchowego, problemu w tym że zabijasz zwierze żeby przeżyć - bo innego wyjścia nie dostrzegasz, wówczas nie będzie to znacząco Cię ograniczać.
Ale jeśli zwierzę cierpiało, i całe jego truchło napełniło się tą energią, to spożywając je wypełnisz swoje ciało tą energią lęku i cierpienia.  Bo tak działają równoważące egregory, ale można je "ominąć" o ile posiadasz czyste intencje i wysoki poziom rozwoju.
Analogicznie jest jeśli np przedstawiciel naukowy jakiejś cywilizacji pozaziemska porwie Cię żeby przeprowadzić na Tobie jakiś eksperyment, i w jego wyniku doznasz uszczerbku albo nawet śmierci, ale będzie to wynik pewnej umowy i ta ofiara posłuży ulepszeniu gatunku, to taki naukowiec pozaziemski nie będzie złą istotą, a czyn jego może być nawet błogosławieństwem. Przecież śmierć jako taka nie istnieje i to że ktoś utraci kontakt z doczesną powłoką nie oznacza że zginął.
Cały czas chodzi o intencje, czy są czyste czy służą wzrostowi czy destrukcji. W tym świetle nawet myśli, bez czynów im towarzyszących są taką samą formą destrukcji, jeśli sieją ziarno zniszczenia. A to właśnie czyni niemal cała nasza Ziemska populacja. Żyjąc w lęku i pompując go w siebie na każdym kroku.
Można rzec że ludzie ludziom zgotowali ten los - i to będzie prawda, bo nic o nas bez nas.
Wystarczy jednak podnieść swoje wibracje, oczyścić intrencje i nawet na dnie piekła znajdziesz błogostan...
Zresztą po to tu przyszliśmy, żeby się tego nauczyć...

Portret użytkownika koń

Tak, tak, a świstak siedzi i

Tak, tak, a świstak siedzi i zawija se w te sreberka.
Ja nie muszę się przyglądać własnemu życiu bo uważam że jest uczciwe. Przyglądam się za to życiu innych ludzi, zwłaszcza tym którzy gonią za utraconym czasem, żeby odrobić nie kupionego mercedesa albo dom, idąc po trupach. Dla mnie dobra doczesne nic nie znaczą. Ważniejsze dla mnie jest to, że mogę podczas golenia spojrzeć sobie w oczy, i powiedzieć – żyję zgodnie z własnym sumieniem.
Szczerze mówiąc spodziewałem się po Tobie podobnej odpowiedzi, bo gdyby była inna to musiałbyś zmienić cały swój światopogląd. Mój jest taki. Ludzie z czasem nie staja się lepsi ale coraz gorsi. Robią się coraz bardziej wyzuci z moralności i z uczuć, aż w końcu kiedyś o nich zapomną. Może za tysiąc lat może za dziesięć tysięcy lat. Ale tak się stanie. Już teraz na bliskim wschodzie, w samozwańczym Państwie są zabijani ludzie bez skrupułów i emocji z zimna krwią przed kamerami TV w imię religii. Mało tego, ściągają tam ludzie z całego świata, żeby pod przykrywka religii zaspokajać swoje perfidne żądze zabijania i torturowania innych ludzi których właściwie wcale nie znali osobiście. Liczy się tylko zaspokajanie swojego własnego lubieżnego ego.
Myślisz naprawdę ArDoR że to wszystko idzie w dobrą stronę ? Że kiedyś w przyszłości ludzie zapomną o wojnach, zabijaniu okradaniu innych ? Naprawdę jesteś taki naiwny ???
Jeśli tak no to zazdroszczę Ci optymizmu. Tacy ludzie jak Ty żyją sobie w błogim przeświadczeniu, że nie ma zła na świecie, tylko niektórzy ludzie są źli, a moralność zwycięża.
No i poprawiaj wciąż swoje wibracje, pewnie Ci w tym jeszcze pomogą.
 
Pozdrawiam i miłego dnia życzę Wink

Portret użytkownika ArDoR

Zatem powtórzę raz jeszcze...

Zatem powtórzę raz jeszcze... wszystko co Cię otacza jest konsekwencją Twoich wibracji, w sensie intencji i oczekiwań, na czym się skupiasz to dostajesz. Wiadomo że nie jest to tak że pomyślisz i od razu masz, takie czary to jeszcznie nie na tym lvl-u...
Oględnie rzecz biorąc, świat jest lustrem, robiąc głupią minę do niego, odwdzięczy Ci się tym samym.
Wiem że można było by teraz podawać miliony przykładów niesprawiedliwości, bestialstwa, innych przejawów łamania praw, rzeczy których nie wyobraził by sobie najbardziej sadystyczny umysł, a jednak zdarzają się.
To nie znaczy jednak że sprawczość ludzkiego umysłu przestała istnieć., to wręcz dowód że działa doskonale.
Jeśli przechodząc przez pasy (nie wiem czy konie chodzą po zebrach Wink będziesz ciągle myślał z lękiem o tym że może potrącić Cię samochód, to niemal na pewno stanie się tak. Nawet jeśli o tym będzie myślała Twoja matka, taki wypadek prędzej czy później się wydaży.
Mmówię to na własnym przykładzie, miałem już kilka takich zainicjowanych zdarzeń, ot myślałem sobie coby były gdyby nienajświeższe opony w aucie złapały kapcia w czasie jazdy - no i kilka razy złapały.
Zanim jednak moją myśl zainfekowała taka obawa (kiedyś ktoś opowiedział mi taką historię i jakoś się ona wyryła w pamięci) jeździłem autami i nigdy nie miałem problemów z ogumieniem.
Dlatego na własnym przykładzie mogę Ci powiedzieć, że myśli są sprawcze. Nauczyłem się więc, co robić by głupie myśli nie materializowały się i się uspokoiło... a nawet jeśli się coś wydarzy, nie po "mojej myśli", przechodzę nad tym do porządku i pokazuję podświadomości że to nie wzrusza mnie i nie musi więcej próbować - odpuszcza wówczas.
Nie warto zatem przyjmować obcych programów i problemów, dlatego nie interesuj się cudzymi problemami a skup tylko na sobie. Świat jest zbyt wielki i żyje na nim zbyt wielu ludzi z własnymi problemami, żebyś mógł na to coś poradzić.
To dlatego wspomniałem o tym na końcu, że nasze zadanie to nauka utrzymania świadomości w niezmąconej harmonii - która w efekcie da nam sprawczość tego co jest dla nas zgodne z najwyższym dobrem (nawet jeśli znajdziemy się jakimś trafem na samym dnie "piekła")
Wiem że to brzmi niewiarygodnie... zwłaszcza dla sprokrastynowanego umysłu, odżywionego medialnym szumem i mainstreamową propagandą. Świat jest po to żeby nam utrudnić a zarazem ułatwić samopoznanie, odwieść nas od siebie na tyle daleko, żebyśmy zatęsknili i szlochając wpadli sobie we własne ramiona. Przyjdzie kiedyś taki dzień, że zrozumiesz co miałem na myśli.
Na tą chwilę obserwuj siebie, swoje reakcje w doświadczanych stanach i konstatuj ile Ciebie jest w tym a ile zewnętrznych programów, przejętych/narzuconych przez innych.To nasz główny "problem" jako cywilizacji, że własne jestestwo wypierane jest przez zewnętrzne programy, narzucane nam i utrwalane swoją powszechnością.  Możesz przyłączyć się do systemu i wzmacniać go swoimi emocjami i energią jak do tej pory, albo uświadomić sobie że to nie jest Twoja prawdziwa natura, wówczas zbudzisz się z tego snu.

Portret użytkownika koń

  „ Przyjdzie kiedyś taki

 
„ Przyjdzie kiedyś taki dzień, że zrozumiesz co miałem na myśli "
 
Ależ ja Ciebie Ardor rozumiem doskonale, problem w tym ze Ty mnie nie zrozumiałeś. Ty mówisz o jednostkach, a ja ogólnie o całej rasie ludzkiej.
 

Strony