Wu-wei, czyli działaj spontanicznie

Kategorie: 

http://www.eastwestacupuncture.net/images/wuwei_lg.gif

Taoistyczna zasada wu-wei jest prawdziwym skarbem chińskiej filozofii. Stanowi zastosowanie zasady ogólnej jin-jang do działania. Gdy powstrzymasz działania sztuczne, nawykowe, pochodzące z umysłu i ciała, pojawią się spontanicznie działania naturalne, twórcze, wywodzące się z "shin", czyli z ducha.

 
W odróżnieniu od działań sztucznych i prowokowanych, działania spontaniczne, duchowe, naturalne nie wymagają przymuszania się. Płyną jak woda w rzece. Dlatego głupotą jest pchać rzekę, czyli wymuszać jakąś zmianę.
 
Właściwa, szamańska zmiana to dostrojenie sytuacji, osoby, miejsca, rzeczy do nurtu ducha. Taoizm jest głębokim chińskim szamanizmem, opierającym się głównie na takich zasadach jak "wu-wei". Duchowa rzeczywistość dostroi materialną i niepotrzebny jest tutaj żaden "majster". Umysł lubi być majstrem, którzy chce wszystko kontrolować. My lubimy być takimi "majstrami" dla swojego życia. Uniemożliwiamy jednak wtedy działanie "nieba", czyli duchowego poziomu. Chcąc panować stajemy się niewolnikami.
 
Szaman panuje nie poprzez "siłę woli", ale poprzez harmonizowanie z duchem. To, co najczęściej rozumie się jako "siłę woli" jest w istocie "siłą niewoli", czyli skutkiem ego. Nie wyobrażaj sobie swojego życia, jak ma ono wyglądać. Nie wyobrażaj sobie dnia rano kiedy się budzisz. Pozwól spontanicznie przejawiać się twojej naturze, w ten sposób dasz miejsce twórczej energii.
 
Bądź "wu-wei", czyli działaj w niedziałaniu. Chcesz coś zrobić? Zacznij od niedziałania. Chcesz nauczyć się np. taiji? Zacznij od zhan-zhuang, pozycji stojącej jako "kij". Przejdź do podstawowych ruchów, czyli chan-si-gong wtedy, kiedy pojawi się spontanicznie taka potrzeba, gdy zaprowadzi cię do tego stanie w miejscu, zasada "wu-wei". Niech źródłem twojego życia, poznania i działania nie będzie umysł z jego myśleniem, ale duch z jego świadomością.
 
Stój tak długo i tak często, aż wreszcie stanie naturalnie wprowadzi cię, zainicjuje w ruch.
Często zdaje się moi klienci chcieliby wiedzieć kiedy i jak dojdzie do zmian po haipule. Wyrażają właśnie tę tendencję wyobrażania sobie swojego życia, swojej przyszłości. Nie rób tego, nie krzywdź się. Duchowy wymiar przejawi się w odpowiedni sposób i w odpowiednim momencie pojawią się owoce. Ale jest jeden warunek: nie wolno kombinować. Gdy wykonuję haipule nie kombinuję - dlaczego miałbym kombinować kiedy klient chce wiedzieć kiedy i jak dojdzie do manifestacji, dając tylko wyraz własnej uwarunkowanej postawie?
 
Jak powinieneś działać? Najpierw stać się tamą. Tama tamuje wodę tak długo, aż woda ją przełamie. Bądź tamą, którą zniszczy woda. Powstrzymuj się od działania tak długo, aż będzie to dla ciebie niemożliwe. Wtedy pojawia się moment działania - poruszasz się wraz z twórczymi energiami rzeczywistości, żeglujesz a nie wiosłujesz. Tylko poczekaj na wiatry.
 
Z tym mamy największy problem. Chcemy przejmować inicjatywę. Ze strachu, z obawy, z gniewu lub z żądzy rozpoczynamy działanie, kombinowanie i majstrowanie. Brakuje nam ufności. Czy rodząc się wkładaliśmy w to wysiłek? Natura sama zajęła się wszystkim. Mamy czemu ufać - temu, co dało nam życie. Skoro dało nam życie to dlaczego ma nas opuszczać w życiu? Dlaczego nagle mamy zacząć polegać na tym, co nie jest naturalne, czyli na tym, co wytworzył umysł?
 
Nie pchaj rzeki. Jaki mamy dzisiaj dzień? A jakie ma to znaczenie? Jakie są plany? Czy to ważne? Z pewnością jakieś są i jakoś oznacza się datę. Dlaczego jednak masz nad tym nerwowo medytować, opuszczając chwilę obecną?
 
Gdy uczysz się tamować gromadzisz moc. Wtedy, kiedy już się poruszasz, płynie z tobą wielka energia, obecność i świadomość. Możesz oczywiście nie czekać na tę energię, nie tamować ale przejąć inicjatywę w sensie ego i umysłu. Możesz się "bardzo zaangażować" w sztuki walki czy praktykę duchową, szamańską, wiele ćwiczyć, wiele robić, ale twoja siła będzie siłą małego strumyka.
 
Za mało "wu" (czyli "nie") a za dużo "wei" (czyli "działania"). Obie te rzeczy powinny być w równowadze, przy czym "wu" poprzedza "wei", jest jego warunkiem, twórcą, źródłem, fundamentem i podstawą (a fundament musi istnieć stale by podtrzymywał dom).
 
Najwyższe osiąga się poprzez nieosiąganie. Do oświecenia zaprowadzi cię bezbramna brama, do której dochodzi się bezdrożną drogą. Tylko mądry, otwarty na intuicję człowiek nie zauważy w tych zdaniach sprzeczności. Zasada "wu-wei" jest skuteczna w każdej sferze, bez względu na to, czy chodzi o pieniądze, związek, zdrowie, rodzinę czy duchowość i zdolności paranormalne, wiedzę okultystyczną, szamanizm itd.
Tak, jak ufasz działaniu zaufaj nie-działaniu a zrozumiesz i potwierdzisz w doświadczeniu wiele ze zdań napisanych w tym tekście, które teraz mogą wydać ci się obce albo nieprawdziwe. Uwierz w "wu", tak jak wierzysz w "wei" - tylko to może cię zbawić, oświecić i wprowadzić w "wiedzę tajemną".
 
Boleję nad tym, że tak łatwo jest znaleźć tych, którzy będą na okrągło opowiadać ci o swoich działaniach i tym, co dzięki nim osiągnęli a tak niewielu tych, którzy porozmawiają z tobą o niedziałaniu i swoich w nim sukcesach. To, że trudno spotkać tzw. mędrca, jest od wieków rzeczą wiadomą.
 
 

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika ArDoR

Nie rzucaj muninszaman, pereł

Nie rzucaj muninszaman, pereł przed wieprze...Zdecydowanie, raczej pół worka sparowanych ziemniaków... to by było podchodzące dla coponiektórych.
A jak już chcesz przekazać takie wzniosłe myśli... rób to jak Jezus, alegorycznie... bo wprost niewielu to zrozumie.
Nie licz na otwartość umysłów ludzi, które skarmiane są tylko cukrem z coli, oraz rzeczonym ziemniakiem, najczęściej w postaci chipsa zjadanym, tudzież regularnie rytym beretem za pomocą konserwantów, fluoru oraz ogłuszanych energią śmierci z mięsa... Taki naród nie jest gotowy takich odkryć przyjąć w sposób prosty, bez zawoalowania w alegorie które oszukają podświadomy układ obronny, który nie chce zmian i neguje wszystko co wykracza poza poziom kaczora donalda, tudzież w rzadkich porywach jasności  harrego pottera Wink
Ale nie ustawaj... choćby dla samego siebie.
 

Portret użytkownika Endor

Panie Ardor to powiedział

Panie Ardor to powiedział Zbawiciel, Mesjasz, Syn Boga
 
Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują. (Mt 7:6,12-14)
Bardzo ciekawie interpretuje słowa Ewangelii święty Jan Chryzostom mówiąc tak, że: psy to są ci, którzy zwalczają prawdę, natomiast wieprze to są ci, którzy pogardzają prawdą. Jezus ostrzega nas: nie rzucajcie swych pereł przed wieprze, nie rzucajcie swych pereł przed wieprze; nie dawajcie psom tego, co święte. Te słowa brzmią bardzo ostro, ponieważ tak bylibyśmy skłonni myśleć, że Jezus jakichś ludzi oskarża o to, że są psami czy wieprzami. Syn Boży zbyt wielką miłością i szacunkiem darzy każdego człowieka, żeby pewne konkretne grupy ludzi czy konkretne osoby tak charakteryzować. Natomiast w każdym z nas, w każdym z nas i w spotykanych ludziach potrafi zadomowić się właśnie taki pies, który kąsa, który nie chce słuchać prawdy, który nie chce słuchać - dlatego ją zwalcza. Nie chce słuchać prawdy o sobie, nie chce słuchać innego opisu rzeczywistości, sytuacji niż jego własna, ponieważ to jest mu niewygodne. I w każdym z nas mieszka wieprzek, który pogardza prawdą, który daje jej ochłapy swojego czasu. Pewną formą pogardy na przykład, pogardy wobec prawdy objawionej jest poczucie, że: ja już wszystko wiem, ja już nie potrzebuję z pokorą przychodzić i uczyć się na nowo Ewangelii, uczyć się tego wszystkiego, co Bóg ma do powiedzenia - o mnie, o świecie, o Nim samym. To ostrzeżenie próbujmy potraktować nie jako ostrzeżenie przed innymi osobami, ale w sobie sprawdzajmy, czy nie pojawia się pies kąsający wszystkich, którzy próbują mówić mi prawdę i czy we mnie nie pojawia się wieprzek, który gardzi prawdą, który nie chce jej szukać, który nie widzi jej piękna i wartości i woli niekiedy być przywiązany do swojego małego korytka, do swojego małego światka, swoich mniemań i nie pragnie już być wyprowadzony na światło - na światło prawdy, która wciąż się objawia.
 
Krótko mówiąc, nieomylnym sprawdzianem, czy taką lub inną naukę Ewangelii rozumiemy autentycznie, jest to, że pobudza nas ona do miłości. Jeżeli zaś pobudza nas ona także do potępienia, niech to będzie wyłącznie potępienie jakichś złych czynów lub postaw, nigdy zaś konkretnych ludzi. Gdyby ktoś w Ewangelii znalazł jakieś usprawiedliwienie dla swojego wywyższania się nad innych albo dla pogardy drugiego człowieka, niech z góry wie, że odczytał Ewangelię fałszywie.

Bóg stworzył nieskończone ilości istot rozumnych o różnych szczeblach bytowania. Choć rozumem nie można dowieść istnienia Aniołów, to jednak można wskazać na odpowiedniość ich istnienia.

Portret użytkownika Zenek

Wbrew pozorom i "racjom"

Wbrew pozorom i "racjom" krytykantów muninszaman dość dobrze opisał Wu-Wei. Problem w tym iż w świecie niewolników imperatywu musisz zobaczyć, musisz usłyszeć, musisz kupić, musisz ... pomyślenie o tym by sobie olać cały ten nachalny "globalizm" i posiedzieć czekając aż najdzie ochota na zrobienie czegoś z prawdziwej potrzeby po prostu przeraża bo ... no sami wiecie, że taka "siedząca" osoba to jak zapluty karzeł polskiej reakcji wkładający szprychy w koła rozpedzonej yewropedalskiej lokomotywy sukcesu gospodarczegto żwawo pedałującej do zielonej wyspy cudacznych cudów. A teraz kto nie pedałuje ten szkodnik jak mawia globalistyczna bolszewicka propagandna nazi-zionu płynaca z każdego zakątka mediów. Więc każdy "stachanowiec" wibruje jak może.
 
A aby zrozumieć istotę Wu-Wei trzeba zrozumieć iż w TAO działanie-niedziałanie określa tylko czy nasze czynnosci są zgodne czy nie zgodne z działaniami otoczenia (Niebiańskiego Smoka). Jeśli są zgodne nawet najbardziej nurzące czynności są wykonywane szybko i przyjemnie, jeśli są niezgodne to jest to jak "zawracanie kijem Wisły". Można robić i robić i robić i gówno zrobić.
 
Zasadę Wu-Wei stosowali wszelcy królowie (i nie tylko) jacy opierali podejmowane decyzje na "horoskopach" dokładnie po to by swoich działaniach zyskać przychylność Nieba i były one "niedziałaniami" (podążaniem za wolą Bogów) bo do tego to wszystko sie sprowadza. Nie zmienia to faktu iż wiekszość z nich niedorobione kabalisty robiły najzwyczajniej w katola wmawiając kretynizmy jako "najprawdziwszy natchniony duchem yahwe horoskop" bo już zanikł zwyczaj (a szkoda) ścinanie szarlatanów od talmudu za oszustwa o głowe. I tak świat zdziadział.
 
Ba nawet w zwyczajnym zyciu ta zasada jest stosowana tylko zupełnie nieświadomie bo do tego to się wszystko sprowadza. Do życia w zgodzie z sobą i przyrodą tak znienawidziałą przez satanistów od seminazizmu. Bo yahwe jako bożek truposzy śmiertelnie nienawidzi wszelkiego ŻYWEGO (i nie chodzi tu o cyborgi czy inne malpie mutanty). I dlatego też "rytuały mszy" są ceremoniami wysysania życiowej energii z wiernych.  
 

Portret użytkownika Ni hao ma

Mówienie jest rzeczą głupców,

Mówienie jest rzeczą głupców, mil­cze­nie – tchórzy, a słucha­nie rzeczą mędrców.
 
Boże, daj mi cier­pli­wość, bym po­godził się z tym, cze­go zmienić nie jes­tem w sta­nie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jed­no od drugiego.

Strony

Skomentuj