TR3B Black Manta, antygrawitacyjny pojazd szpiegowski

Kategorie: 

Źródło: Amerykański Urząd Patenowy (John St. Clair)

TR-3B Black Manta to pojazd latający, który zdaniem wielu ufologów, był obserwowany na niebie od dziesięcioleci. Ten zagadkowy pojazd antygrawitacyjny, nie wykorzystuje konwencjonalnej technologii silników turbinowych lub rakietowych. Zgodnie z dokumentacją, wykorzystuje on rtęć pod wysokim ciśnieniem, która jest przyspieszana energią jądrową. Ten proces, wytwarza plazmę, która z tworzy wokół pojazdu pole antygrawitacyjne, które oddziałuje z polem bozonu Higgsa na poziomie kwantowym.

 

 

Historia tego pojazdu jest trudna do ustalenia, ponieważ oficjalnie nie powstał ani jeden egzemplarz tego pojazdu. W 2004 roku, bardzo projekt, który do złudzenia przypomina ten pojazd, został opatentowany w USA. Wszystkie dowody, prowadzą do Operacji Paperclip. Jest to kryptonim działań przeprowadzonych przez amerykańskie służby specjalne, w końcowym okresie i po zakończeniu II wojny światowej. Miała ona za cel przerzucenie do Stanów Zjednoczonych czołowych niemieckich naukowców. Amerykanie byli szczególnie zainteresowani specjalistami z dziedzin aerodynamiki, broni rakietowej (jak ci pracujący nad projektami V1 i V2), broni chemicznej i medycyny.

 

TR-3B Black Manta miał używać konwencjonalnych silników strumieniowych, które wytwarzają ciąg poprzez generowanie plazmy o wysokiej energii. Umieszczanie ich na czubkach samolotu, umożliwiłyby wykonanie oszałamiającej liczby szybkich manewrów z dużą prędkością, w tym perfekcyjnych skrętów pod kątem prostym i hiperprzyspieszeń. Teoretycznie, można byłoby tego dokonać na wszystkich trzech osiach ruchu. Czy opis tego napędu nie przypomina wam czegoś?

W gruncie rzeczy, jest on identyczny co relacje pilotów, którzy uwiecznili niezidentyfikowane obiekty latające, w pobliżu lotniskowców Marynarki Wojennej USA. Należy tu przypomnieć, że pod koniec 2019 roku, przedstawiciel US Navy, Joseph Gradisher, potwierdził, że są to rejestracje nieidentyfikowanych obiektów latających. Opublikowany w tym roku raport UFO, sugerował jednak, że nie są to pojazdy będące w posiadaniu armii USA. Istnienie TR3B, zdaje się jednak sugerować coś innego. Warto przypomnieć, że zgodnie z relacją komandor Alex Dietrich, piloci którzy śledzili niezidentyfikowany obiekt uwieczniony na nagraniu, widzieli na własne oczy, że pojazd wyłonił się z wody, mimo że nie miał widocznego wydechu spalin, oznaczeń ani jakichkolwiek widocznych środków napędowych. Tic-tac, poruszał się też w bardzo nieregularny sposób, oraz znikał z radarów pobliskich statków.

 

Napęd oparty o rtęć i antygrawitację, nie był zresztą rozwijany wyłącznie przez naukowców w Stanach Zjednoczonych. Elita niemieckich inżynierów, również i tych zaangażowanych w rozwój projektu Wunderwaffe, również miała pracować nad niemal identycznym pojazdem nazywanym współcześnie "dzwonem Hitlera" lub Die Glocke. Reguła jego działania była identyczna i rzekomo powstawał na terenie polski, w kompleksie Riese. Zgodnie z obecną wiedzą, pojazd miał poruszać się poprzez dwa cylindry, obracające się przeciwstawnie i wypełnione substancjami przypominającymi rtęć.

Stany Zjednoczone, nie przyznały aby którekolwiek ze zjawisk UFO zaobserwowanych przez tamtejsze wojsko, mogło być uznane za "amerykańską technologię", jednak trudno traktować poważnie słowa rządu, który okłamywał swoich obywateli przez tyle lat i ukrywał skalę problemu zjawiska UFO. Zgodnie z projektem, TR-3B został zaprojektowany jako poddźwiękowy samolot szpiegowski. USA, jak dotąd nie przyznało się aby kiedykolwiek zbudowano działający model tego pojazdu. To samo, dotyczyło jednak odrzutowców U2 z lat 50, odrzutowca SR-71 z lat 80 i współczesnego statku maskującego F-117A, które zostały opracowane w strefie 51, a następnie ujawnione za pośrednictwem ustawy Freedom of Information Act.

Warto nadmienić, że patent opisuje TR3B jako pojazd kosmiczny a nie samolot. Może to oznaczać, że jego nadrzędną funkcją było obserwowanie instalacji wojskowych z poziomu orbity okołoziemskiej. Nie wykluczone, że współcześnie, rozwinięte wersje tego pojazdu, byłyby zupełnie bezzałogowe, co wyklucza obawy o stan pilota, który musiałby znieść przeciążenia, o niespotykanej skali. Czy TR-3B Black Manta faktycznie istnieje? Z pewnością, tłumaczyłoby to wiele zagadek obserwowanych na ziemskim niebie.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
loading...

Komentarze

Portret użytkownika  rrfrr

widziałem to w 2014r.

widziałem to w 2014r. przeleciało mi nad głową przecinając całe niebo w 2 sekundy. światła były blado-czerwone a to po środku bardziej pomarańczowe, wyglądały na takie "zamglone", leciało nisko, bez żadnego dźwięku, miało około 20-30 metrów

Portret użytkownika paop

Mieszkam na Górym Śląsku i

Mieszkam na Górym Śląsku i również widziałem go w 2018r. z balkonu przez chwilę. Było to  około godz. 21 i był na wysokości ok. 100 - 200 m nad ziemią. Opis dokładie ten sam jak przedstawia go rrfrr w kometarzu. Wygląda na to że sporo tego lata na polskim niebie.

Portret użytkownika Tymodeusz

Na niebie widziałem dwa

Na niebie widziałem dwa migające światła na przemian.

Jedno na górze drugie na dole niewidzialnego (może pojazdu).

Zbyt duża przerwa by to był samolot bo by musiał być nisko i poruszać się powoli nademną.

Migało górne z nasileniem rozbłysku w górę , a dolne w dół.

Jeśli to ufo może to sugerować , że ma swoje pole jak magnes, czy ziemia i inne ciała niebieskie.

Czy wszystko co dobre działa ze swoim polem magnetycznym? Kto wie , zwolennicy reinkarnacji uważają , że ludzie też mają swoje pole energetyczne oddziałujące na świat czyli też innych ludzi.

Portret użytkownika Tymodeusz

Niekoniecznie bo nie wiemy

Niekoniecznie bo nie wiemy tego.

Choć może to było ufo napędzane uranem bo pochodzi z rządu USA.

A kosmitów pewnie są napędzane fuzją jądrową, a tych bardziej zaawansowanych energia wszechświata.

Skoro można czerpać energię z gwiazd to dlaczego by nie z samego wszechświata w którym jesteśmy? Już teraz bierzemy energię ,,z powietrza" czyli energii wiatru czy padających promieni słońca.

Portret użytkownika moon fake

Wiemy wiemy. To są maszyny

Wiemy wiemy. To są maszyny elektryczne tak jak Wszechświat jest elektryczny. Dlatego nie ma grawitacji tylko big elektrostatyka a tankować ze Słońca czy wozić reaktora nie potrzeba. Nawet cywilizacje bardziej rozwinięte od naszej robią błąd bo te najbardziej rozwinięte czerpią energię z indukowanych w maszynie fotonów. Zwróć uwagę że już pole E.M. nie ma elektronów a fotony. Dlaczego? Nie ma wcale elektronów. To po prostu błąd percepcji. W orbitalach są fotony. Elektronem nazywa się niedoładowany orbital i doładowany co oznacza 1 lub 2 elektrony. To jest lipa. Na razie starczy...

Każda prawda przechodzi przez trzy etapy: najpierw jest wyśmiewana, potem zaprzeczana, a na końcu uważana za oczywistą.

Strony

Skomentuj