Starożytne kosmiczne śmieci, pomogą naukowcom w odkryciu kosmitów

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Astrofizyk Uniwersytetu Sztokholmskiego Beatriz Villarroel i jej międzynarodowy zespół przyjęli interesujące podejście do poszukiwania obcych cywilizacji. Naukowcy zasugerowali, że potencjalne ​​istoty pozaziemskie mogą zachowywać się podobnie jak ludzie i wysyłać sondy na inne planety, aby zbadać je przed oficjalnym kontaktem. Jako przykład ludzkich praktyk tego typu, podają oni Marsa. Co jeśli wokół Ziemi, orbitują niewielkie obce sondy, które nie są wychwytywane przez ludzkie instrumenty?

 

Astronom z Harvardu, Avi Loeb sugerował już dawno, że międzygwiezdna kometa Oumuamua, może być obcą sondą. Podobny los, może kiedyś spotkać sondy Voyager, które w końcu przestaną działać i staną się kosmicznymi śmieciami. Pomysł Beatriz Villarroel, opiera się na przeanalizowaniu dziesiątek tysięcy kawałków kosmicznych śmieci krążących wokół Ziemi w poszukiwaniu takich instrumentów. Brzmi to jak mozolne i wręcz niemożliwe zadanie? Zdaniem naukowców, może się ono okazać całkiem łatwe.

„Nawet małe fragmenty odbijające światło szczątków na orbicie wokół Ziemi, można zidentyfikować poprzez porownanie ich ze starym materiałem klisz fotograficznych uchwyconym przed wystrzeleniem pierwszego ludzkiego satelity w 1957 roku.”

Porównanie starych zdjęć nieba z obecnymi za pomocą sztucznej inteligencji opracowanej przez Villarroel i jej zespół może przybliżyć nas do odnalezienia śladu po obcej cywilizacji. Zespół zakłada, że ​​cywilizacje podróżujące w kosmosie myślałyby tak jak my i umieszczały swoje sondy na geosynchronicznej orbicie Ziemi co znacznie zawęża poszukiwania. Nawet zniszczone sondy, które rozpadną się na kawałki, mogą pozostać na takiej orbicie, przez miliony lat.

 

Słysząc takie teorie, nie sposób nie pomyśleć o słynnym satelicie Black Knight. Tajemniczy obiekt orbitujący wokół naszej planety, został odkryty dopiero w 1960 roku. Nie należał ani do Rosjan ani do Amerykanów, choć obydwa mocarstwa posądzały się o jego stworzenie. Sęk w tym, że znajdował się on na tak zwanej orbicie polarnej, a w tamtym czasie, umieszczanie tam satelitów było niewyobrażalnie trudne.

Nie wiadomo czy obiekt ten znajduje się na ziemskiej orbicie do dzisiaj. Zgodnie z dostępnymi fotografiami, był tam w 1987 roku, kiedy zbliżyli się do niego astronauci w promie kosmicznym Endeavour. Wtedy wykonano bardzo wiele ciekawych zdjęć tego dziwnego satelity. Zdjęcie tajemniczego czarnego obiektu, zostało również wykonane  w 1998 roku, podczas pierwszej misji wahadłowca kosmicznego na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Najbardziej współczesna z obserwacji tego obiektu, pochodzi z 2017 roku, kiedy to Black Knight miał znaleźć się w pobliżu kamer ISS.

Sygnał radiowy, jaki wysyła ta sonda został też podobno odkodowany przez radioamatora nasłuchującego przestrzeni kosmicznej. Twierdzi on, że zarejestrował emisje, które wyglądały na przesyłanie koordynatów gwiezdnych jak twierdził sygnał był skierowany w stronę podwójnego systemu gwiezdnego Epsilon Boötis. To stąd właśnie wzięto szacunki, co do wieku urządzenia, ponieważ system ten, o ile był miejscem pochodzenia sondy, znajduje się około 13 tysięcy lat świetlnych od Ziemi. Kto wie, być może to nowe badanie, pozwoli na odnalezienie tego zaginionego satelity i wyjaśnienie zagadka jaka może się za nim kryć.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
loading...

Komentarze

Portret użytkownika SowaJDK

Nie wszystko co mówią w

Nie wszystko co mówią w agencjach kosmicznych jest prawdą. Powiedzieli, ze to kosmiczny śmieć,  pozostałość po sondzie. A ja sie pytam, po której sondzie?  I jak ta część dostała sie na właśnie tą orbitę?  Jak myślisz, jak społeczeństwo zareagowałoby na wiadomość ze obserwuje nas sonda obcych

Portret użytkownika Trolololo

Po pierwsze to już byl dawno

Po pierwsze to już byl dawno debunked i jest to pozostałość z ziemskiej sondy a nie ufo, niech ukofcy sie zieloną kupką kosmity lepiej zajmą.

Głosuj przeciw
-20

Skomentuj