Ludzie z Cro-Magnon mogą być potomkami kosmitów

Kategorie: 

Źródło: dreamstime.com

Zagadka nagłego pojawienia się na Ziemi gatunku człowieka zwanego od miejsca odkrycia Cro-Magnon, nadal nie znalazła rozwiązania. Uczeni twierdzą tylko, że gatunek ten "wyodrębnił się" obok neandertalczyków około 40 tysiące lat temu i rozprzestrzenił się w Europie. Wykopaliska wskazują na to, że anatomicznie kromaniończycy byli niemal zupełnie identyczni z człowiekiem współczesnym. Bardzo możliwe, że w tajemnicze "wyodrębnienie się" tego rodzaju Homo sapiens zamieszane są siły pozaziemskie.

 

Sensacją naukową było podanie do wiadomości rezultatów badania kodu genetycznego neandertalczyków. Okazało się, że teorie jakoby gatunki się krzyżowały upadła a kod genetyczny Homo sapiens ma niewiele wspólnego z DNA neandertalczyków. To też cios dla uwielbianej w nauce teorii ewolucji, bo wedle niej neandertalczyk jest etapem w ewolucyjnym drzewie ludzkości. Nagle okazało się, że przodek człowieka jest po prostu nieznany.

 

Paradoksalnie rozwiązanie tej zagadki może być bliżej niż nam się wydaje. W starożytnych księgach takich jak Biblia aż roi się od opisów tajemniczych znaków na niebie, aniołów i synów bożych, którzy zstąpili z nieba i wzięli za żony córki ludzi. Wygląda na to, że nie są to bajki tylko opisy zdarzeń z przeszłości, o których kultywowano wiedzę. Oczywiście czyniono to wedle systemu wartości typowego dla niezbyt rozwiniętych społeczeństw. Trudno się dziwić, że nasi prymitywni przodkowie uznali istoty na dużo wyższym od nas poziomie rozwoju za Bogów.

 

Dobrym przykładem funkcjonowania takich wierzeń jest tak zwany Kult Cargo. Tubylcy z jednej z wysp Melanezji na Pacyfiku, którzy nie mieli nigdy styczności z białymi ludźmi byli wstrząśnięci, gdy zobaczyli nadlatujący samolot wodnopłat, z którego wysiedli odziani dziwnie dla nich ludzie o białej skórze. Potem biali odlecieli a gdy po jakimś czasie wrócili okazało się, że na wyspie rozkwita nowa religia, której początek dała właśnie ta pierwsza wizyta samolotu transportowego. Tubylcy zaczęli budować samoloty z patyków i trzciny, przy czym od razu dobudowali ideologię do tego, czego nie rozumieli.

Jest aż nadto dowodów na podobne analogie, których opisy znajdują się w Biblii. Wniebowstąpienia, tajemnicze artefakty, bóg przemawiający z przestworzy, to nosi znamiona tego samego mechanizmu. Doskonałym przykładem jest Księga Ezechiela. Zdarzenia opisywane przez tego proroka miały rzekomo miejsce w VI wieku p.n.e. Opisuje on, że w okolicach rzeki Kebar doszło do "otwarcia niebios". Widział wielką chmurę i ogień oraz "nieustanną jasność". Oto, co można przeczytać w jego przekazie  (Ez 1: 4-28):

 

„Patrzyłem, a oto wiatr gwałtowny nadszedł od północy, wielki obłok i ogień płonący (oraz blask dokoła niego), a z jego środka [promieniowało coś] jakby połysk stopu złota ze srebrem, (ze środka ognia). Pośrodku było coś, co było podobne do czterech istot żyjących. Oto ich wygląd: miały one postać człowieka. Każda z nich miała po cztery twarze i po cztery skrzydła. Nogi ich były proste, stopy ich zaś były podobne do stóp cielca; lśniły jak brąz czysto wygładzony. Miały one pod skrzydłami ręce ludzkie po swych czterech bokach. Oblicza (i skrzydła) owych czterech istot - skrzydła ich mianowicie przylegały wzajemnie do siebie - nie odwracały się, gdy one szły; każda szła prosto przed siebie. Oblicza ich miały taki wygląd: każda z czterech istot miała z prawej strony oblicze człowieka i oblicze lwa, z lewej zaś strony każda z czterech miała oblicze wołu i oblicze orła (oblicza ich) i skrzydła ich były rozwinięte ku górze; dwa przylegały wzajemnie do siebie, a dwa okrywały ich tułowie. Każda posuwała się prosto przed siebie; szły tam, dokąd duch je prowadził; idąc nie odwracały się.

 

W środku pomiędzy tymi istotami żyjącymi pojawiły się jakby żarzące się w ogniu węgle, podobne do pochodni, poruszające się między owymi istotami żyjącymi. Ogień rzucał jasny blask i z ognia wychodziły błyskawice. Istoty żyjące biegały tam i z powrotem jak gdyby błyskawice. 

 

"Przypatrzyłem się tym istotom żyjącym, a oto przy każdej z tych czterech istot żyjących znajdowało się na ziemi jedno koło. Wygląd tych kół (i ich wykonanie) odznaczały się połyskiem tarsziszu, a wszystkie cztery miały ten sam wygląd i wydawało się, jakby były wykonane tak, że jedno koło było w drugim. Mogły chodzić w czterech kierunkach; gdy zaś szły, nie odwracały się idąc. Obręcz ich była ogromna; przypatrywałem się im i oto: obręcz u tych wszystkich czterech była pełna oczu wokoło. A gdy te istoty żyjące się posuwały, także koła posuwały się razem z nimi, gdy zaś istoty podnosiły się z ziemi, podnosiły się również koła. Dokądkolwiek poruszał je duch, tam szły także koła; równocześnie podnosiły się z nimi, ponieważ duch życia znajdował się w kołach. Gdy się poruszały [te istoty], ruszały się i koła, a gdy przestawały, również i koła się zatrzymywały: gdy one podnosiły się z ziemi, koła podnosiły się również, ponieważ duch życia znajdował się w kołach. Nad głowami tych istot żyjących było coś jakby sklepienie niebieskie, jakby kryształ lśniący, rozpostarty ponad ich głowami, ku górze. Pod sklepieniem skrzydła ich były wzniesione, jedno obok drugiego; każde miało ich po dwa, którymi pokrywały swoje tułowie. Gdy szły, słyszałem poszum ich skrzydeł jak szum wielu wód, jak głos Wszechmogącego, odgłos ogłuszający jak zgiełk obozu żołnierskiego; natomiast gdy stały, skrzydła miały opuszczone. Nad sklepieniem które było nad ich głowami, rozlegał się głos; gdy stały, skrzydła miały opuszczone. Ponad sklepieniem, które było nad ich głowami, było coś, o miało wygląd szafiru, a miało kształt tronu, a na nim jakby zarys postaci człowieka. Następnie widziałem coś jakby połysk stopu złota ze srebrem, (który wyglądał jak ogień wokół niego). Ku górze od tego, co wyglądało jak biodra, i w dół od tego, co wyglądało jak biodra, widziałem coś, co wyglądało jak ogień, a wokół niego promieniował blask. Jak pojawienie się tęczy na obłokach w dzień deszczowy, tak przedstawiał się ów blask dookoła. Taki był widok tego, co było podobne do chwały Pańskiej. Oglądałem ją. Następnie upadłem na twarz i usłyszałem głos Mówiącego."

 

Czy nie wygląda to na opis lądowania UFO? To oczywiste, że prymitywni ludzie doświadczając tak zdumiewającego zjawiska uznają to za działanie Boga tak jak samolot dla Melanezyjczyków był czymś magicznym i boskim.

 

Przypadek Ezechiela jest na tyle interesujący, że z pewnością zostanie jeszcze omówiony na tych łamach, ale teraz warto dodać, że niektórzy naukowcy zainspirowani jego opisem próbowali odtworzyć jaki pojazd widział prorok. Inżynier z NASA, Joseph Blumrich uważa, że mogło to wyglądać jak na ilustracji poniżej.

Czego to wszystko dowodzi? Po pierwsze człowiek pojawia się nagle. Nikt nie wie jak to się stało a genetyczna odrębność naszego gatunku od innych hominidów jest poważnym kłopotem dla wyznawców teorii ewolucji. Na dodatek są liczne dowody na to, że odwiedzali nas jacyś potężni "bogowie", którzy po prostu doglądali swojej trzódki.

 

Dodajmy, że intencje tych "bogów" są trudne do odgadnięcia. Trzeba naprawdę dużo dobrej woli, żeby uznać naukowy bełkot o człowieku schodzącym z drzewa w postaci małpy i cudownie ewoluującym do poziomu umożliwiającego osiągnięcie tak dużej przewagi nad przyrodą. Kolejne niewygodne dowody naukowe wskazujące na to, że oficjalna wersja historii Homo sapiens jest pełna dziur, są rugowane z przestrzeni publicznej a ludzkość utrzymywana jest w niewiedzy.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
loading...

Komentarze

Portret użytkownika babcyl

nie wyewoluował od małpy - to

nie wyewoluował od małpy - to małpy powstały na skutek eksperymentów z dodawaniem ludzkiego genomu; człowiek powstawał po osobnej linii; zwierzęta pochodzą od roślin z quasi-zwierzęcymi głowami, które były finałem ewolucji roślinludzie na Ziemi to mieszanka rdzennej populacji, potomstwa "gości z gwiazd" wchodzących w mezalianse z ludnością tubylczą oraz ...rasy sztucznie stworzonych agresywnych wojowników, których mieszkańcy gwiazdozbioru Syriusza powołali do życia w związku z zanikaniem cech waleczności w ich własnym genomie, umieścili w ich DNA gen nie pozwalający żyć dłużej niż ok. 100 lat, aby nie stali się zagrożeniem dla swoich stwórców, a w końcu w ogóle postanowili ich unicestwić - lecz inni ludzie z gwiazd podjęli się zadania uratowania tej populacji i ewakuowali ich na Ziemię; dlatego wszyscy czasem "się wnerwiamy 5 lat świetlnych od Ziemi jest kilka planet zamieszkanych przez ludzi, którzy są potomkami uchodźców z zagłady Atlantydy, ale nie za bardzo się rozwinęli i wyprzedzają nas technologicznie zaledwie o 117 lat; nierzadko odwiedzają Ziemię po nasiona, bo np. na planecie Ekart mają 23 miliardy mieszkańców - ich pojazdy są u nas często fotografowane; są pokojowi, ale podobnie jak inni rozwinięci, niespecjalnie zainteresowani kontaktem z nami jeszcze na tym etapie
ok. roku 1000 n.e. na Ziemię przybyła ekspedycja ludzi z galaktyki Naser, która po 50 latach studiowania naszych religii, kultury i sztuki, powróciła do swojego świata i zdała relację z tych etnograficznych badań; wkrótce pojawiły się tam spory dotyczące naszych religii i która jest bardziej na rzeczy, w efekcie czego wysłano do nas kolejną ekspedycję, która wykonała misję i powróciła do domu po kolejnych 5 latach - a wówczas kilka ich planet toczyło już między sobą wojny religijne, budowano świątynie itp.; nastęnie kilka planet uległo zniszczeniu, a wojna rozprzestrzeniała się dalej i na skutek narastającej destrukcji zakłóceniu uległy orbity i pola magnetyczne wielu układów planetarnych, które zaczęły zapadać się do grawitacyjnego leja, co zaburzyło stabilność całej galaktyki i w konsekwencji jej centralna część uległa zniszczeniu, zlepiły się tysiące planet, a wszystko z powodu wojny o to, kto będzie 'bliżej Boga', wywołanej przez teorie rozplenione na Ziemi jak nigdzie indziej w kosmosie
 naszej galaktyce ludzie skolonizowali ponad 7 miliardów 800 milionów planet; znane są 343 wariacje formy ludzkiej, tzn. co do koloru skóry, liczby palców itd.; dusza zasiedla zarodek w łonie matki po 3 tygodniach od poczęcia - u nich aborcja jest dopuszczalna do tego momentu; Plejaranie funkcjonują w ramach pewnej konfederacji, gdzie 140 miliardów ludzi oraz innych istot podejmuje decyzje na zasadzie, że niczego nie zmieniają, dopóki wszyscy tego nie zaakceptują; nie mieszkają w dużych miastach, gdyż to niezdrowe ze względu na przenikanie się myśli; mają domy i małżeństwa na zasadzie 1 mężczyzna dla 1-4 kobiet, żyją 400-500 lat, nie palą, ale mają coś podobnego do alkoholu, tyle że z tym nie przesadzają; kobiety malują sobie oczy, mężczyźni nie tańczą, ponieważ to pozbawia czegoś w rodzaju męskiego pierwiastka; Plejaranie w ogóle nie komponują, preferują muzykę planet i zmiksowane wibracje kosmosu; według nich muzyka o nierównym rytmie powoduje fizyczne i psychiczne rozstrojenie, a na Ziemi rozumieli te prawa jedynie mistrzowie mistrzowie dawnych wiekówza najgłupszy wyśledzony pomysł ziemskich naukowców Plejaranie uważają skonstruowanie bomby bromowej do tworzenia dziur ozonowych ponad krajami przeciwnika - taka dziura znika dopiero po setkach lat, a dodatkowy haczyk polega na tym, że potrafią one się przemieszczać; przypuszczalnie niezmienne położenie naszej dzisiejszej dziury ozonowej nad stosunkowo niezamieszkanym biegunem to efekt czyichś starańludzki genom został sztucznie "wzbogacony" o gen starzenia, wielokrotnie skracający długość życia, żeby człowiek jako posłuszny wykonawca swojej roli w czyimś wielkim planie nie zdążył zgrać się z wszechświatem na tyle, by przejrzeć tę grę i uzyskać dostęp do mocy kosmosu, przy użyciu których mógłby zagrozić swoim genetycznym reżyserom: m.in. telekineza, lewitacja, telepatia i tym podobne - to są normalne ludzkie umiejętności, jak pływanie czy jazda na rowerze, tyle że trochę trudniej się nauczyć, ale można - a drogą do tego jest medytacja, podobnie jak do wszystkiego, rozwoju duchowego etc.
ekspansjoniści z Lutni i Wegi zasiali życie na tysiącach planet, a ludzie wyewoluowali w postacie mierzące od 50cm do 12m; to oni też na drodze eksperymentów stworzyli m.in. małpy człekokształtne, neandertalczyków i kilka typów Yeti; 33 tys. lat temu wrócili na Ziemię i zbudowali kultury znane jako Atlantyda i Mu (lider miał na imię Atlant, jego żona kierowała "mniejszą Atlantydą" na Morzu Śródziemnym, a jej tata Muris miastem Mu - pośrodku pustyni Gobi, z dwoma podziemnymi miastami Agharta I i Agharta II; Atlantyda była tam, gdzie dziś Azory) - te imperia miały kolonie na całej planecie; z czasem znów znaleźli się między nimi zwolennicy wojny i krwawej jatki - wyrzucono ich na gwiazdę Barnarda, ale po 2 tys. lat wrócili nieźle rozwinięci technologicznie (13 tys. lat temu), z liderem Arisem, po czym osiedlili się na Florydzie, która wówczas znajdowała się na dalekiej północy, gdyż planeta była inaczej obrócona; ludziom Arisa udało się doprowadzić do wojny pomiędzy Atlantydą i Mu, która trwała jeden dzień, a dokładniej 20 minut - pojazdy powietrzne Atlantów z zaskoczenia zniszczyły Mu, a z kolei niedobitki tamtych dołączyły silniki do siedmiomilowej asteroidy z pasa resztek planety Melona, którą w odwecie skierowali na Atlantydę - asteroida spaliła się przed dotarciem do powierzchni, ale wywołała zapłon atmosfery i pęknięcie dna oceanu, który pochłonął metropolię; atmosfera Ziemi została zanieczyszczona pyłem na 40 lat, co najlepiej przetrwała ekipa Arisa, której naukowcy w efekcie mogli się rozszaleć: lider naukowców Semiasa poskładał Ewę i Adama z genów rdzennych mieszkańców naszej planety (rasy czerwonoskórej, czarnej i białej) zmiksowanych z DNA zsamplowanym z kosmosu - to od nich pochodzimy; 9 tys. lat temu krwiożerczy potomek Arisa imieniem Jehowa szalał na Bliskim Wschodzie; [co ciekawe, według Brianstalina dusza, która była Jehową, w obecnym wcieleniu razem z nim uczęszczała na zajęcia u Dalajlamy]; następni członkowie tej krwawej dynastii zatęsknili już za pokojem i dobrem, które w końcu przywrócili, po czym odpłynęli do swoich gwiazd, gdzie tymczasem zdążyło się uspokoić - około I wieku naszej ery; wyświetlili się u nas ponownie dopiero w wieku XVI, by opiekować się planetą i ponaprawiać trochę błędów przodków, a przy tym asystować nam przez spektrum następnych wieków do XXVII-go, które będą czasem wielkich i decydujących przemianwedług Plejaran Wenus była niegdyś księżycem Urana, który na obecną orbitę trafił w ślad za gigantyczną kometą powodującą na Ziemi potopy - następny w 2275 r.; nasz Księżyc to kawałek jakiejś planety z innego układu, wykończonej przez tą samą kometę, który przybłąkał się tu na zasadzie swobodnego dryfu miliony lat przez kosmos; w Układzie Słonecznym nie ma innych form życia; teksty napisane w sanskrycie, księga Henocha i kalendarz Majów to materiały źródłowe, w których powinniśmy szukać wiarygodnych danych historycznych - w przeciwieństwie do innych znanych ksiąg, nie zostały zmienione i nie poddawano ich nigdy obróbce pod kątem interesów potęg politycznych lub hierarchii religijnych; dużo o prawach Kreacji i regułach istnienia w kosmosie możemy się również dowiedzieć obserwując przyrodę; Herkules miał 3 metry wzrostu, Noe - 3.10, Adam - 5 metrów, Gilgamesz - 7.5 m, "bogowie" z Wyspy Wielkanocnej (okrutni psychopaci) - 11 metrów wzrostu (max dla Ludzi to 12 m); imię człowieka jest bardzo ważne i źle dobrane może nieco gmatwać życie; osoby homoseksualne to dusze, które umierając nie były wewnętrznie przekonane, czy w następnym wcieleniu chcą być mężczyzną, czy kobietą* nasi przodkowie z konstelacji Lutni i Wegi pierwszy raz skolonizowali Ziemię 22 miliony lat temu; potem kometa - niszczyciel zaskoczyła ich w ich własnym układzie, powodując powrót prawie do społeczeństwa pierwotnego; jednak odrodzili się i następnie w okrutny sposób podbili tysiące światów, z reguły przy użyciu potężnych broni niszcząc na nich życie podczas wstępnego uderzenia; ich przywódcy bywali bardzo rozwinięci pod względem mocy ducha, do poziomu IHWH - jak wśród Plejaran po dziś dzień określa się osoby, które osiągnęły poziom pełnej mądrości i znajomości praw kosmosu; podczas sześćsetletniej wojny domowej jedna z fal uchodźców liczyła 183 wielkie statki międzygwiezdne i 360 tys. ludzi, przewodził im niejaki Asyl, a jego córka i następczyni miała na imię Plea - dlatego ich gwiazdy nazywają się u nas "Plejady"; potem znowu natknęli się w kosmosie na ową kometę, znaleźli w jej ogonie szczątki swej dawnej planety z konstelacji Lutni i podążając za nią, ponownie odkryli Ziemię oraz pozostałości niegdysiejszego osadnictwa własnych protoplastów, po czym rozpoczęła się kolejna kolonizacja, ok. 230 tys. lat temu, no i kolejne wojny domowe pomiędzy nimi już tu na miejscu - kiedyś nie byli tacy pokojowi; przez parę tysięcy lat Ziemia funkcjonowała też jako kolonia karna, coś w rodzaju najdalszego zakątka w ich imperium; 50 tys. lat temu w ich układzie znów rozgorzała wojna domowa i na Ziemię przybyło 70 tys. uchodźców, to wówczas też rdzenni mieszkańcy naszej planety pierwszy raz zaczęli między sobą mówić coś o jakimś Bogu - chodziło o Pelagona, ich lidera, który żył 4000 lat, miał 8 - 10 metrów wzrostu, a telekineza i telepatia to były wtedy w ogóle popularne umiejętności między owymi kolonizatorami; ich społeczność trwała jeszcze 5 tys. lat po śmierci Pelagona, a potem mieli kolejną wojnę domową, z której niedobitki opuściły Ziemię ok. 40 tys. lat temu i planeta przez 7 tys. lat pozostawiona była sama sobieewo lucja  to chlam ewa znalazla lucje w zagajniku 
 

Portret użytkownika Homo sapiens

Ponieważ ewolucja jest

Ponieważ ewolucja jest obalona bezwzględnie (sam Darwin to przyznał) i nie ma co sobie nią zawracać głowy, zwłaszcza tutaj na tej stronie gdzie zajmujemy się niezwykłościami świata to powinniśmy się razem zastanowić co odcisnęło ten ślad ? czy to jakiś "pojazd", jakaś konstrukcja ocisnęła ten ślad na przykład w świeżej popotopowej glebie ? a następnie ten ślad skamieniał...? co to może być ? bo na tzw naturalny idealny okrąg to mi nie wygląda, ale na "coś co ktoś zrobił inteligencją", może zaraz po potopie coś się działo na Ziemi, może Aniołowie coś tu "działali" ? albo super cywilizacja ludzi przedpotopowych miała super wielkie "konstrukcje" ? można by jeszcze dodać, że coś z "wymiaru obok" odcisnęło lub ciągle odciska ten ślad ?! Coś co jest tuż obok i zostawia ślad w naszym wymiarze...?
 
Żeby było ciekawiej to zobaczcie te dwa mniejsze kręgi też mają w sobie idealny okrąg, lecz są jakby częściowo "zasłonięte" geologicznie..., dwa kręgi są inne, ale idealnie okrągłe też...(na zdjęciu dolnym)

więcej tutaj
http://popotopie.blogspot.com
 
do tego te same lub bardzo podobne wzory geometryczne z płaskowyżu Giza, miejsca gdzie mogły być składowane materiały do produkcji piramid, lub jakieś tajemnicze miejsca supercywilizacji przedpotopowej lub istot z innego wymiaru przebywających czasowo na ziemi

 
Swiat opowiadany przez Ewolucyjny punk widzenia jest straszny i nieciekawy...! jest bez sensu !

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika sinnucce

Nauka i naukowcy mają to do

Nauka i naukowcy mają to do siebie ze potrafią dochodzic prawdy, wędrując w przenośni ze Szczecina przez Zakopane do Gdańska. Im prostrze rozwiązanie tym bardziej prawdziwe tak juz wiele razy się okazywało. gatunki ewolułuja ale tylko w swoim obrębie. Podano tu przykład Czarnobyla ale chyba autor nie do konca jest w temacie. Zachodziły tam mutacje ale śmiertelność zwierząt sięgała w początkowym okresie 99,9% i gdyby nie napływ ciagły i masowy zdrowych osobników nie było by tam nic. Te dziwne i nowe warunki nie spowodowały że powstały nowe gatunki odporne na promieniotwórczość. Ewolucja nie powoduje powstawania nowego gatunku tylko stwarza różne osobniki w obrębie już istniejącego. Krokodyl od milionów lat jest krokodylem, śą tylko jego podgatunki. Ta nieszczęsna ziemba jest tylko ziębą, niczym więcej. Ma inny dziób, inne skrzydła ale dalej jest ptakiem. Jako gatunek przypisujemy sobie za wiele i bieżemy to za dobrą monetę. Pomyślmy czy nie łatwiej jest żyć nie tracąć energi na przystosowanie środowiska do naszych potrzeb? Czy nie lepiej mają zwierzęta? Nie sieją, nie orzą...... W czym jesteśmy lepsi od nich? Rozmawiają po swojemu a tylko nasza ubogość w pojmowaniu świata, obłuda, może strach, że zabijamy istoty rozumne nie pozwala nam tego zaakceptować. Powstaliśmy jako gatunek: człowiek, w obrębie którego mamy różne rasy. Powstaliśmy na bazie podobnych komponentów co ten krokodyl, ziemba i małpa. Ale nie możemy się ze sobą krzyżować. Chyba że Ty Niewybredna masz inne doświadczenia w tym temacie i znasz przypadek skrzyżowania człowieka z małpa poparty naukowo? Oczywiście zistniały teraz bo przecież podobno ewolułujemy cały czas???

Portret użytkownika Homo sapiens

Darwin oświadczył, całkiem

Darwin oświadczył, całkiem słusznie, że jeśli jego teoria jest prawdziwa, powinno się odkrywać dużo "pośrednich" typów w postaci skamieniałości. Jeśli przednia kończyna gada na przykład zamieniła się w skrzydło ptaka, dlaczego nie znajdujemy serii skamielin pokazujących te stadia: ni to kończyn, ni to skrzydeł; lub też ni to łusek, ni to piór?
Darwin uważał nieobecność takich pośrednich form za "najbardziej oczywiste i poważne zastrzeżenie" przeciwko swojej teorii. Sto dwadzieścia lat później dr David Raup — szef jednego z największych muzeów w Ameryce powiedział, że sytuacja dotycząca "brakujących ogniw" nie zmieniła się bardzo i że "Posiadamy nawet mniej przykładów ewolucyjnych przemian niż mieliśmy w czasach Darwina." [
Dr Colin Patterson jest starszym paleontologiem w British Museum (Natural History). [ Jest on ewolucjonistą i znawcą skamielin. Napisał ważną książkę na temat ewolucji, lecz kiedy ktoś zapytał go, dlaczego nie pokazuje w swojej książce żadnych fotografii form pośrednich (przejściowych), odpisał co następuje:

Zgadzam się w pełni z pańskim komentarzem co do braku w mojej książce bezpośrednich ilustracji form przejściowych. Gdybym wiedział o jakichkolwiek czy to skamieniałościach, czy też żywych formach, z pewnością byłbym je zamieścił. Proponuje Pan, aby zatrudniono artystę, który mógłby zilustrować takie przejściowe formy, lecz skądże mógłby zdobyć potrzebne do tego informacje? Uczciwie mówię, że ja nie mógłbym takich dostarczyć, a gdybym miał zostawić wszystko artystycznej wyobraźni, czyż nie zwodziłbym czytelnika?
Treść swojej książki napisałem cztery lata temu [w swojej książce mówi on o swojej wierze w niektóre transformacje — przyp. autora]. Gdybym jednak miał napisać ją teraz, myślę, że byłaby raczej inna. Stopniowe zmiany są koncepcją, w którą wierzę i to nie tylko z powodu autorytetu Darwina, lecz ponieważ wymaga tego moje rozumienie genetyki. Ale jednak [sławny paleontolog Stephen J.] Gould i ludzie z Amerykańskiego Muzeum to osoby, którym trudno się przeciwstawiać, gdy mówią, że nie ma żadnych przejściowych skamieniałości. Sam jako paleontolog jestem bardzo zajęty filozoficznym problemem identyfikacji form przodków w zapisie kopalnym. Mówi Pan, że powinienem choćby "pokazać po jednej fotografii skamieniałości, z której każdy typ organizmu się wywodzi". Powiem bez ogródek — nie ma ani jednej takiej skamieniałości, którą można by uznać za bezsprzeczny dowód. [

Cóż więc mamy? Ewolucjonizm spodziewa się milionów pośrednich form. Niektórzy ewolucjoniści twierdzą, że jest parę — może garść takich przejściowych rodzajów skamieniałości. Inni eksperci mówią, że nie ma żadnych.
Ludzie często nie wiedzą, że dziwna skamieniałość Archaeopteryx, używana jako przykład formy przejściowej pomiędzy gadami a ptakami (z tego powodu, iż posiada cechy obecne w obu klasach), nie pokazuje żadnej zdecydowanie przejściowej struktury, którą można uznać poza wszelką wątpliwością za taką. Pióra są całkowicie uformowane, a skrzydła są prawidłowymi skrzydłami. Posiada wystające do tyłu szpony i zawinięte stopy charakterystyczne dla ptaków grzędowych. Z całą pewnością nie był to — jak niektórzy go rysują — biegający, opierzony dinozaur.
Niektóre żyjące stworzenia (np. dziobak) są także mozaiką cech znajdowanych normalnie w różnych klasach. Mały dziwny zwierzak, który ma futro tak jak ssak, dziób jak kaczka, ogon jak bóbr, gruczoły jadu niczym wąż, a składa jajka jak gad, a do tego karmi młode jak ssak, jest dobrym przykładem takiej mozaiki. Nie znajduje się on jednakże "w połowie drogi" pomiędzy jakimikolwiek dwoma z wymienionych stworzeń.
Ogólny brak form przejściowych odnosi się także do tak zwanej "ewolucji człowieka". Mogłoby to się wydawać dziwne, skoro reklamuje się tak wielu naszych rzekomych "przodków". Trudno śledzić wszystkie tak różne i zmieniające się twierdzenia, ale wiek ostatni pokazał, że każdy kolejny z tych szeroko rozgłaszanych "przodków" jest później po cichu odrzucany. Następuje to jednakże dopiero wtedy, gdy jakiś nowo znaleziony kandydat zajmie miejsce tamtego. Dzisiaj nagłaśnia się wąską grupę australopiteki — H. habilis, z której najlepiej znaną jest słynna skamielina Lucy.
Dr Charles Oxnard należy do rosnącej liczby anatomów ewolucjonistów, którzy po starannym prześledzeniu dużej liczby pomiarów przy pomocy wieloczynnikowej analizy komputerowej (jest to obiektywna metoda, która nie zależy od przyjętej z góry wiary w pochodzenie) ocenia, iż stworzenia te nie są ludzkimi przodkami.
Dr Oxnard twierdzi, iż mimo że pierwotnie uważano je za człekokształtne, a przynajmniej pośrednie pomiędzy małpami i ludźmi, to "różnią się one zarówno od ludzi, jak i od małp afrykańskich, bardziej aniżeli obydwie te żyjące grupy różnią się od siebie. Australopiteki stanowią odrębną grupę." Zaznacza on, że wniosek ten, iż nie są to nasi przodkowie, popierany jest przez zwiększającą się liczbę badaczy, którzy "nie są związani ze znalazcami skamieniałości."
A co z tym tak zwanym Homo erectus? Prawidłowo uformowane typy szkieletów Homo erectus prawdopodobnie reprezentują rzeczywistych ludzi, [żyjących po Potopie i posiadających rasowo zróżnicowane kości.
Ogromna różnorodność jest możliwa pomiędzy kośćmi psów różnego rodzaju, od pekińczyka do bernardyna. Takie warianty mogą być wyselekcjonowane w ciągu tylko paru pokoleń. "Ciśnienie selekcyjne" w szybko zmieniającym się środowisku po Potopie oraz izolacja ludzi (po przymusowym rozproszeniu się od czasów wieży Babel) w małych oddzielonych społecznościach, dały świetne warunki do szybkiego wyodrębnienia i uwypuklania (uprzednio już istniejących, stworzonych) genetycznych różnic. Takie rasowe warianty mogły także dotyczyć cech kości.
W porównaniu z bardzo dużą różnorodnością ludzkich ras pod względem innych cech, różnice szkieletowe pomiędzy szkieletem erectusa a innymi szkieletami ludzkimi nie są aż tak wielkie. Co więcej, wiadomo, że w Europie, w tym samym czasie co typy "współczesne", żył nie tylko erectus, ale także Neandertalczyk i typy Cro-Magnon (które przeciętnie mają większą pojemność mózgu niż dzisiejsze populacje).
Niedawne znalezienie narzędzi w Indonezji sprawiło, że dr Allan Thorne, ewolucjonista, zasugerował, iż ci rzekomo "przedludzcy przodkowie" posiadali żeglarskie umiejętności oraz technologię. Jego wypowiedź zacytowana została w gazecie The Australian, 19 sierpnia 1993 roku, gdzie mówi o nich: "Oni nie są [tj. nie powinni być nazywani] Homo erectus, oni są ludźmi."
Jeśli ktoś użyje ewolucyjnej skali czasu oraz ewolucjonistycznych kryteriów klasyfikacji, a następnie sporządzi wykres ze wszystkich odkryć skamieniałości "hominidów", szybko odkryje, że z jakiejkolwiek ewolucyjnej sekwencji zostaną nici.
 
TO CHYBA JUŻ JEST JASNE ŻE EWOLUCJONIZM TO KŁAMSTWO ?!
http://popotopie.blogspot.com

Los dał ludziom odwagę znoszenia cierpień.-Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba – dać zwycięstwo.

Portret użytkownika samaia

Jeden szczegól nie obala

Jeden szczegól nie obala faktów potwierdzających ewolucję.
Tym szczegółem jest możliwa ingerencja w DNA.
Zamiast pisać głupoty, że DNA człowieka nie ma nic wspólnego
z małpim, sprawdźcie rozkład podobieństw DNA człowieka
do innych zwierząt. Ludzie to myślą jak autmaty: 0 - 1,
tak - nie, a życie jest bardziej skomplikowane.

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

No ale palnęłaś "samaia"...

No ale palnęłaś "samaia"... Jeśli jedna inteligencja potrafi ingerować w produkt drugiej, to może tylko oznaczać, że mamy do czynienia z inteligentnym produktem czyjejś inteligencji. A w jakiż to sposób ta mozliwość udowadnia ewolucję? Tak już przesiąkłaś kłamstwami swojej bezwartościowej edukacji, że nie  potrafisz wyalienować ze swojego rozumowania absurdu na etapie jego tworzenia...

Strony

Skomentuj