Czy Anioł Śmierci naprawdę zabiera ludzkie dusze?

Kategorie: 

Źródło: tg

Przez setki lat Anioł Śmierci był nazywany nadprzyrodzonym posłańcem Boga, który pojawia się natychmiast po śmierci człowieka i zabiera jego duszę do podziemnego świata, tj. do piekła lub raju, jak osoba ma szczęście. Z reguły tylko umierający widzą tego Anioła, a czasem nawet kilka dni przed śmiercią. W rzadkich przypadkach nieznajomym też się to zdarza. Najczęściej są to bliscy lub dalsi krewni, dobrzy znajomi, ale mogą być lekarze lub pielęgniarki, jeśli dana osoba umiera w szpitalu.

 

Pomimo ponurego i przerażającego imienia, Anioł Śmierci zwykle przynosi ze sobą tylko ulgę i spokój, nie chce nikogo celowo straszyć, jest tylko Przewodnikiem. Czasami Anioła Śmierci nazywa się Śmiercią, zwłaszcza że jego zewnętrzne opisy są często podobne, tj. ciemne ubrania, twarz w kształcie czaszki (niektórzy twierdzą, że to dyrygent przychodzi po umierającego, a nie śmierć osobiście).

 

Pewnego razu kobieta o imieniu Joan Reisling, która pracowała w hospicjum, schronisku dla beznadziejnie chorych i umierających ludzi, spotkała Anioła Śmierci. Wśród wszystkich hospicjów Joan miała szczególny związek z jednym mężczyzną, z którym spędzała najwięcej czasu:

„Spędziłem dużo czasu na rozmowach o sprawach duchowych w tych godzinach, kiedy ból pozwolił mu odejść, a on poczuł się trochę lepiej. Był z nami przez cztery miesiące. Tego samego ranka, jak zwykle, poszłam do jego pokoju, aby podnieść żaluzje. Zawsze o coś pytał i chciał zobaczyć koniecznie światło słoneczne. Kiedy zbliżyłam się do okna, nagle zauważyłem delikatną kobiecą postać siedzącą na łóżku pacjenta, a potem usłyszałam głos: „Proszę, zostaw zasłony zamknięte”. Głos był nieoczekiwanie cichy jak na tak szczupłą kobietę, a potem zobaczyłam jej twarz”.

W bladym świetle lampy pokojowej z jednej strony ta twarz wydawała się prawie normalna, z wyjątkiem mocno wydrążonego oczodołu i wypukłych kości policzkowych, ale druga strona była tak wyczerpana, dosłownie kość pokryta skórą.

„Zamarłam w miejscu ze strachu, który mnie ogarnął, a ta „kobieta” położyła dłoń na piersi pacjenta w okolicy serca, a on otworzył oczy. Kiedy mnie zobaczył, uśmiechnął się i powiedział „Dzień dobry, Joan”, ale potem zauważył „kobietę”, a jego uśmiech stał się jeszcze szerszy”.

„Kobieta” pochyliła się i pocałowała go, a następnie zdjęła rękę z jego piersi. Pacjent spojrzał na mnie ponownie i z wielkim trudem wypowiedział słowa „Czy ona nie jest piękna ... jak ktoś może się bać śmierci?” Potem łzy napłynęły mi do oczu i naprawdę chciałem do niego pobiec, ale nie mogłem nic zrobić, jakbym była sparaliżowana. Mogłam tylko stać i patrzeć”.

Wszystko to było tak dziwne. Widziałem to na własne oczy, jak jego życie płynie do „kobiety” przez opuszki jego palców, a potem monitor serca zapiszczał i ucichł. Mogłem znów się ruszyć i pobiegłam na korytarz po pomoc, a kiedy wróciliśmy kilka sekund później, w pokoju nie było już „kobiety”. Mój pacjent nie żył."

 

Podobną historię opowiedział naoczny świadek Donald Browsard z Pensacola na Florydzie. Jego trzydziestoletnia żona walczyła z rakiem przez kilka lat, ale przegrała tę walkę. Tego wieczoru maż siedział w domu przy jej łóżku w ciemnym pokoju i trzymał w dłoniach cienką, wychudzoną i prawie nieważką dłoń. W tym czasie jego żona była już w takim stanie, że nikogo już nie poznawała, a umysł nie pracował. Donald zrozumiał, że to ostatnie dni, albo godziny życia.

„W ciągu ostatniego tygodnia już mnie nie poznawała i nie reagowała na ludzi wokół mnie z powodu najsilniejszych leków, które jej podano. I nagle coś się stało, jej wygląd nabrał kolorów. Spojrzała z zainteresowaniem na coś u stóp łóżka. I ja, nadal trzymając ją w dłoniach, też to widziałem! Początkowo był to po prostu wielki ciemny skrzep, który szybko przybrał postać człowieka. W tym momencie pokój stał się znacznie chłodniejszy, a nawet trudniejszy do oddychania, jakby prawie cały tlen został pobrany z pomieszczenia. Moja żona odwróciła się do mnie i wypowiedziała intensywnym szeptem: „Przyszedł po mnie, Donnie. Chcę iść ... Czas, żebyś mnie puścił”.

„Nie chciałem puścić jej ręki i płakałem, a ona spojrzała na mnie błagalnie. Potem w końcu podjąłem decyzję i pocałowałem ją, a potem opuściłem łóżko. Potem ta ciemna postać stała po drugiej stronie łóżka, a żona dotknęła jej dłoni.

Kiedy moja żona umierała, tę postać rozjaśniło niebieskawe mgliste światło, a im słabsze było, tym jaśniejszy emitowało blask. Żona nie wydawała się już odczuwać bólu, jej ręce zwiotczały, oczy miała szeroko otwarte i spojrzała wprost na tę ciemną postać. Potem postać rozpadła się na miliony maleńkich kropek i połączyły się z ciemnością w rogach pokoju.

 

Moja żona już nie żyła na łóżku i wyglądała na szczęśliwą, uśmiechała się. Teraz wiedziałem, że Śmierci nie trzeba się bać, że nie jest to bezwzględny sadystyczny zabójca. Ludzie nie rozumieją roli śmierci w życiu człowieka. Nie kradnie ona życia, a ratuje cię przed dotkliwością twojego zużytego ciała, twojej jednorazowej skorupy.

 

Nowojorczyk Carl DePensio mieszka na ósmym piętrze domu, który jest tak blisko innego domu. Okno naprzeciw sąsiada znajduje się zaledwie 2,5 metra od niego. Pewnego letniego wieczoru Carl siedział w swoim pokoju i czytał książkę, gdy nagle poczuł, że wszystkie dźwięki wokół niego zamarły i stały się niezwykle ciche.

„Usłyszałem dźwięk przypominający łopotanie dużych skrzydeł, a kiedy wyjrzałem przez okno, uderzył mnie w nos silny zapach mokrej ziemi i umierających gnijących roślin. Na parapecie okna sąsiada naprzeciwko zobaczyłem duży ciemny cień, który zajrzał do jego pokoju. Okno się otworzyło i ten cień wpłynął do jego pokoju, a dźwięk bicia serca stał się tak głośny, że wybrzmiał w mojej głowie. Potem zobaczyłem błysk niebieskiego światła w pokoju mojego sąsiada, a potem bicie serca zatrzymało się. Nagle poczułem się bardzo dziwnie tak jak przygnębiony, jakby cały tlen zniknął z powietrza, po czym bezsilnie spadłem na sofę. Świeży powiew wiatru wleciał przez okno z gwizdem, a potem wszystkie dźwięki wróciły na swoje miejsce. Kiedy w końcu wstałem i znów wyjrzałem przez okno, zobaczyłem, że ludzie chodzą po pokoju sąsiada i światło jest włączone. Krzyknąłem do nich, czy wszystko u nich w porządku, a oni odpowiedzieli, że ich ojciec umarł. Potem pobiegłem do ich mieszkania, aby pomóc im w różnych sprawach. Później często zadawałem sobie pytanie, co to było i dlaczego to widziałem. Przecież nie byłem nawet krewnym tej osoby. Dlaczego byłem w to zamieszany?”

Zniknęły nawet odgłosy śpiewu ptaków i wieczorne ćwierkanie świerszczy, a ruch samochodów na pobliskiej drodze ucichł. Potem w tej ogłuszającej ciszy Carl usłyszał cichy dźwięk, podobny do odległego bicia serca, po którym silny podmuch wiatru przeleciał przez jego okno i upuścił stojącą na nim lampę.

 

 

Ocena: 

4
Średnio: 4 (1 vote)
loading...

Komentarze

Portret użytkownika Irman z Polonisza

Opisy Smierci, zapewne

Opisy Smierci, zapewne prawdziwe ...poruszajace glebia ,tajemnicy , mozna wierzyc lub Nie ....ale UMRZE  kazdy z NAS .

Co do tego nie ma watpliwosci !

Sam moment  Odejscia ....to Jedno   nieuchronne  i dopiero teraz zaczyna sie Prawdziwa Historia  .

Opisze sytuacje w ktorej moj Duch Swiadomy uczestniczylna poczatku listopada 19go roku.Praktykuje Magie Astralna i podczas wyjscia z Ciala przywolany zostalem .

Sytuacja byla bardzo przygnebiajaca i zasmucajaca  do  szlochu wrecz sklaniajaca !

 Spotkalem Dusze kobiety znajomej , byla to Matka mojego dobrego kolegi  z mlodosci. Miala na imie Danuta ...bardzo dobrze ja wspominalem , byla dobrym i dajactym sie lubic czlowiekiem.

To co zobaczylem po zblizeniu sie bylo okropne...... przypominalo  niespokojnego Ducha dosyc gestego nie czarnego ale i nie bialego. Byla ciezka ,niespokojna nie wiedziala wogole co z Soba zrobic. Ja objakem Ja jakby byla mi najblizsza na swiecie Dusza  i delikatnie staralem sie Ja uniesc w gore ....do NIEBIOS.

Byla ciezka i dosyc mroczna. Nie wyobrazasz sobie zalu i wspolczucia dla tej Ciemnej Duszy , ktorej NIKT nie moze juz pomoc....bo MUSI zdac raport z zycia na ziemi !

SAD   ANUBISA   jest realny i Prawdziwy ...Egipcjanie nie oklamywali  zjadaczy chleba ..w tak fundamentalnej SPRAWIE ...stad wszystkie Ceremonie .i grobowce wymyslne.

Warto o  TYM fakcie pamietac ...za Zycia.

Portret użytkownika Isabella Köhler-Thee

Mojzesz do Arona przed jego

Mojzesz do Arona przed jego smiercia . Bog przyjdzie do ciebie i umrzesz. Potem pocaluje cie i tym pocalunkiem powola Cie znowu do zycia.

Poza tym kto przywowal Lazarza do zycia Jezus ,ktory poprosil o to Ojca. To ojciec przywraca do zycia ,gdy go syn prosi ,lub ja.

Kto wywoluje wojny, nie zazna laski.

Głosuj przeciw
-40
Portret użytkownika Racjonalista

Dzisiaj wyjątkowo bez

Dzisiaj wyjątkowo bez złośliwości i ironii, polecam książkę "Halucynacje" Olivera Sacksa. Naprawdę można się zdziwić, jak niesamowite, złożone, nierealne lub wręcz przeciwnie - hiperrealistyczne potrafią być omamy, i to dotykające wszystkich zmysłów, nie tylko wzroku. Po takiej lekturze trudno jest wierzyć w anioły, diabłów, ludzi cienia, kosmitów i inne nadprzyrodzone widziadła. 

Skomentuj